Nie spodziewajmy się, że to oznacza, że teraz można sobie pozwolić na każde szaleństwo. Jeśli uprawiacie ekstremalne sporty lub jesteście nudystami i marzy Wam się zawarcie ślubu w balonie, pod wodą, podczas skoku ze spadochronem lub na plaży pełnej Waszych nieodzianych niczym przyjaciół – nie nastawiajcie się na sukces. Nowa ustawa to raczej usankcjonowanie tego, co i tak już się dzieje, niż dopuszczenie czegoś zupełnie nowego.
Co tak naprawdę się zmienia? Przede wszystkim, i to chyba najważniejsze, urzędnik na pytanie o to, czy możemy zorganizować ślub poza USC, nie może odpowiedzieć „nie, bo nie”. Ma obowiązek rozważyć propozycję narzeczonych i dokonać wizji lokalnej miejsca, w którym chcą się pobrać. Przepisy określają jednak, jakie cechy musi spełniać wskazane przez narzeczonych miejsce, aby urzędnik mógł wyrazić zgodę na ślub właśnie tam.
A zatem, jakie ma być? Musi być godne i bezpieczne. Trzeba zapewnić godność urzędu i bezpieczeństwo i komfort wszystkich uczestników uroczystości zawarcia małżeństwa. Bądźcie przygotowani na to, że gdziekolwiek brać ślub będziecie, musicie zapewnić stolik, krzesła, oznaczenia państwowe („orzełka”), musicie siebie i urzędnika osłonić przed deszczem, wiatrem, hałasem, wszelkim niebezpieczeństwem. No i oczywiście, przygotujcie się na wyższą opłatę. Ślub poza USC będzie kosztować 1000 zł.
